Hope And Love
HopeAndLove.blog.interia.pl
<< Luty 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829
O mnie
HopeAndLove
Barnsley (UK)
Słówko o mnie
Jestem jaka jestem... Staram sie myslec pozytywnie, ale nie zawsze mi to wychodzi. Staram sie byc szczesliwa - ale szczescie nie zawsze zalezy tylko od nas...
Zobacz mój profil
Notki
2007-04-03 Oplacalo sie zaczekac...
Stalo sie. Jednak moj upor (?), moze bardziej niechec do rezygnacji z dazenia do celu, oplacila sie. W koncu jestesmy razem... chociaz nie lubie uzywac takiego okreslenia, ale tak naprawde nie wiem jakie okreslenie jets odpowiednie.

Od ponad tygodnia nasze kontakty sa takie jak u 'deklarowanych' par, zasypiamy razem, spedzamy wiele czasu wspolnie, przytulamy sie, calujemy... Jednak w tym wypadku wydaje mi sie ze slowa sa zbedne, one przyjda z czasem, kiedy beda mowily o uczuciach, teraz nie ma  potrzeby uzywac slow ktore mogly by zapedzic w kozi rog, zaklopotac druga osobe. W tej kwestii tez trzeba poczekac, nabrac pewnosci siebie. Nie spodziewalam sie ze On jest tak nietypowym przypadkiem, ze nie jest stereotypowy jak wiekszosc, nie mozna przewidziec Jego zachowania po odswiadczeniach z innymi...  Chyba juz sie tego nauczylam i mam nadzieje ze sobie z tym poradze.

W koncu, oprocz tej za oknem, przyszla do mnie wiosna, zawitala w moim zyciu i zakwitla tak dlugo oczekiwana. Dzieki temu jest piekniejsza, ciesze sie nia podwojnie i mam nadzieje - bede cieszyc dlugo!

Dlatego chcialam dac krotka rade, wiem ze nie zawsze mozna stosowac sie do szablonow, ze kazdy przypadek jest inny, ale wiem jedno: czekanie poplaca, najczesciej odwdziecza sie upragniona zdobycza - czy to jest uczucie, czy sukces w innej dziedzinie - ale trzeba wiedziec, ze na wszystko potrzeba czasu!
2007-03-11
Nie dam rady, nie potrafie sie starac i zabiegac o cos, co z kazda chwila coraz bardziej wymyka mi sie z rak... Co zrobilam zle? Gdzie popelnilam blad? Co sprawilo ze On sie ode mnie odsuwa? To wszytsko co sie dzialo bylo chyba tylko zludzeniem, wcale nie mialo wydarzyc sie nic wiecej, nic wyjatkowego... To smutne, ale musze sie z tym pogodzic i zapomniec o swoich marzeniach z Nim zwiazanych. Wiem ze nie moge pozwolic sobie na doly, dlatego potraktuje to jako nauczke, ze nie moge zachowywac sie jak dziecko i brac na powaznie wszystkiego, nie moge wyobrazac sobie za duzo, musze realnie patrzec na zycie, a niektore marzenia pozostawic w sferze marzen, marzenia ktore nie dadza sie spelnic... musze nauczyc sie je rozrozniac, by nie popelniac wiecej takich bledow. Teraz zaczne normalnie zyc, zyc obok Niego jako kolezanka... chyba potrafie...
2007-03-04 SMS...
Pare dni temu napisalam do Niego smsa... oczywiscie nie wyslalam go, ale gdybym to zrobila przeczytalby nastepujace slowa:
"Co bym Ci powiedziala gdybym miala odwage? Ze gdy jestem przy Tobie czas chce zatrzymac, miec Cie blisko i wdychac Twoj zapach. Chce patrzec w Twe oczy gdy zasypiam i budze sie z rana, trzymac Cie za reke, opierac glowe o Twoje ramie, zebys mnei przytulal, calowal w czolo, bawil sie moimi wlosami. Chcialabym byc dla Ciebie kims waznym, za kim bys tesknil i o kim snil nocami, kims dla kogo bys wysylal setki wiadomosci o tym ze myslisz... Chcialabym zebys mowil do mnie cieplym glosem, usmiechal sie i patrzyl na mnie w wyjatkowy sposob, zarezerwowany tylko dla mnie. Pragne wiele? Tak, ale najbardziej bym chciala umiec Ci o tym powiedziec, poki co marze..."
Tyle ze tego smsa nigdy nie wysle, chyba powoli dochodze do wniosku ze to nie ma sensu...
2007-02-19 Krotka refleksja...
Tak dla podtrzymania mojego stanu ducha chcialam opisac to co teraz czuje. Postanowilam ze nic nie wpedzi mnie w zadnego dola, nic mnie nie bedzie smucilo. Staram sie cieszyc z malych rzeczy, zamiast smucic sie ze nie sa one duze. Bo nie mozna wymagac, aby wsyztsko ukladalo sie jak w bajce, czasem trzeba krok po kroczku zbilzac sie do szczescia, bo gdy zacznie sie biec, to szczescie moze sie wystraszyc i uciec... Malo brakowalo a mi by wlasnie ucieklo. Prawie schrzanilam wszystko swoja zachlannoscia, chcialam dostac wszytsko od razu... a moze wcale nie mam tego dostac? moze to co mam teraz to i tak bardzo duzo i powinnam byc z tego powodu szczesliwa, zamiast pytac dlaczego nie jest inaczej...
Teraz od nowa staram sie stawiac male kroczki, bo moze one zaprowadza mnie w koncu tam gdzie chce dojsc? Bez pospiechu, starannie badajac grunt pod nogami bede sie starala otworzyc sobie droge do Jego serca.
Tak piekne byly te dni spedzane razem, kiedy chodzilismy na spacery, wieczorami ogladalismy filmy i popijalismy czerwone winko az do switu... siedzielismy przytuleni jakby czas nie istnial, chcac zabrac tej czulosci jak najwiecej 'na zapas'... bylo tak dobrze, a ja typowym zachlannym zachowaniem chcialam wiecej, moze za szybko? Oczekiwalam ze wsyztsko zacznie sie coraz bardziej rozwijac, coraz szybciej... Moze i tak by bylo, ale stopniowo. Lecz ja (?) odsunelam sie od Niego, zniechecona brakiem Jego dzialania, myslalam ze to bez sensu... Bez sensu bylo wtedy moje myslenie! O, jakaz ja bylam glupia! Jak wiele moglam stracic, kto wie, moze juz stracilam? Napewno stracilam wiele dni ktore moglismy milo spedzic razem, a ktore minely w atmosferze milczenia. Teraz staram sie wszystko naprawic, zalezy mi na tym zeby wszystko bylo dobrze, zalezy mi na Nim!
Czas pokaze czy dane jest nam byc szczesliwymi, razem... Ja w to wierze i ta wiare chce w swoim sercu utrzymac.
2007-02-17
Chcialam dzis przypomniec sobie slowa nadziei jakie kiedys napisalam, kiedy walczylam z cierpieniem, ktore ciagle podcinalo mi nogi... Musze sobie je dzis przytoczyc, zeby zawsze o tym pamietac:

"Pograzajac sie w smutku siegnelam reka dna. Nie istnial dla mnie czas - ani teraz, ani kiedys - tylko wspomnienia z przeszlosci byly w mojej glowie. Zycie plynelo obok mnie a ja tracilam tak wiele godzac sie by bol zawladnal moim sercem i dusza. Nie potrafilam z nim wlaczyc, byl silniejszy ode mnie wciaz zadajac ciosy coraz to mocniejsze. Probojac powrocic do zycia zamknelam swoj umysl przed wspomnieniami, ktore tak bardzo rania, lecz przez niedomkniete wrota swiadomosci przedostaja sie czasem kasliwe zmije wstrzykujac mi jad i zadajac kolejny bol. Lecz z czasem staje sie na niego bardziej odporna i mniej wrazliwa probojac sobie wmowic, ze jest juz dobrze. Zakladam ma maske by ukryc przed siwatem prawde ktorej on nie rozumie. Z czasem zapomne o tym co sie pod nia kryje, zapomne o smutku i cierpieniu. Mym oczom ukaze sie slonce, ktore przebije sie przez czarne chmury i na zawsze rozjasni moje zycie. Stane sie silna jak kiedys i nigdy sie nie poddam."

Powod dla jakiego dzis to przeczytalam? Powodem jest to ze zapomnialam o tym co tamto cierpienie, ktore trwalo dwa lata zrobilo z moim zyciem, jak trudno bylo mi sie z tego wyrwac i jak wiele musialam poswiecic, jakie trudne decyzje musialam podjac, jak bliskie osoby zostawic... Moja dusza i serce byly opanowane przez smutek, cierpienie, nie potrafilam normalnie zyc... Co to ma do dzisiejszego dnia? kiedy odizolowana od zrodla tamtego smutku potrafie potrafie normalnie zyc? Ma to tyle ze na wlasne zyczenie wpedzam sie w kolejne doly, ktore niedlugo doprowadza mnie do takiego samego obsesyjnego cierpienia ktore odbierze mi sily do jakiegokolwiek egzystowania... Nie moge sobie na to pozwolic, musze wlaczyc, musze zaczac dzialac. Podjelam taka decyzje dzieki bliskim mi osobom, ktore wspieraja mnie jak moga... zainspirowaly mnie tez slowa Paulo Coelho ktore umiescilam na moim blogu... Nie ma sensu siedzenie bezczynnie i popadanie w doly. Musi mi sie udac!
2007-02-17 Hope...
Po wielu radach bliskich mi osob w koncu dochodze do siebie, przynajmniej taki jest moj stan na dzien dzisiejszy. Nie moge ciagle sie zamrtwiac ze jest zle, skoro tak naprawde nie wiem jak jest... a jesli bede ciagle chodzila ze smutna minka to w koncu sciagne wszystkie nieszczescia tego swiata na siebie, wiec zaczynam od nowa...
Oczyscilam swoj umysl z tych wszystkich "dolow" i bede sie starala uzbrobic w cierpliwosc i obserwowac przebieg wydarzen, w koncu nigdzie mi sie nie spieszy, a jak ma przyjsc cos pieknego to i tak przyjdzie... Wierze ze przyjdzie :)


A specjalne podziekowania chcialam skierowac do:

Anu - mojej najlepszej, najkochanszej Przyjaciolki, bez ktorej juz dawno by mnie nie bylo. Dziekuje Ci za wszystko!
Wiedzmy - kochanej osoby, ktora pojawila sie w moim zyciu niespodziewanie i wniosla do niego bardzo wiele. Nawet kubel zimnej wody od Niej jest dla mnie zbawienny.
Mai - mojej "mamy" ktora z troska zawsze powie mi jak wejsc na wlasciwa droge i jak nia kroczyc.
2007-02-12 Dzień pierwszy
Dzis mnie natchnelo zeby zalozyc swojego Bloga. Zawsze bylam przeciwna opowiadaniu o sobie w sieci, ale coz, chyba u kazdego z Nas przychodzi w zyciu taki moment ze trzeba gdzies wylac z siebie to co nas dreczy. podzielic sie myslami z innymi ludzmi, poprostu sie "wygadac".
Co mnie sklonilo do tego zeby tutaj napisac? Oczywiscie serce, bo jaki moze byc inny powod zeby czlowiek nie potrafli uspokoic swoich mysli, zadreczal sie przemysleniami i zastanawial czy to wszytsko ma sens?... Tylko serce, a wlasciwie jego "arytmia" - doprowadza nas do chwil pelnych szczescia, widzimy swiat w kolorowych barwach, usmiechamy sie do ludzi na ulicach... ale potrafi takze uczynic czlowieka smutnym (?), kiedy jego trzepotanie nie odbija sie zadnym echem.
Czy to miłość? Chyba nie... Czy to zakochanie? O tak! Na pewno! Kiedys nie wiedzialam ze jest taka roznica miedzy tymi dwoma stanami, ale jest i to wielka, ale chyba nie musze tego tlumaczyc, bo kazdy kto sie kiedys zakochal i kazdy kto kochal prawdziwa miloscia wie o czy mowie. Ja "na szczescie" sie TYLKO zakochalam... ale jak sie nie zakochac w czlowieku, ktory jest dobry, pelen uczuc, szczerosci, ciepla i uczciwosci? Przy ktorym czujemy sie tak dobrze i bezpiecznie... Ktorego dotyk sprawia ze czujemy sie jakby dotykal nas aniol, po skorze przechodzi przyjemny dreszcz a czas staje w miejscu.
Pewnie nasuwa sie pytanie: dlaczego jestem smutna, skoro jest mi tak dobrze? Sama chciala bym wiedziec... Smutek pojawil sie gdy po dlugim czasie nadal nasze relacje byly na tym samym poziomie, a nawet mialam wrazenie ze troche oslably (?) Pewnie chcialam za wiele a wcale nie mialam tego dostac, teraz place za swoja naiwnosc, bo swiat nie jest taki kolorowy jak nam sie wydaje... to znaczy jest, ale jesli umiejetnie potrafimy spostrzegac to co nam oferuje, a nie wyobrazamy sobie za duzo... Taka krotka refleksja na poczatek.
Księga gości
 
"Ucieczka przed walka jest czyms najgorszym, co moze sie nam przytrafic. Jest o wiele gorsza od przegranej, poniewaz kleska zasze moze stac sie dla nas zrodlem doswiadczenia i nauka, a ucieczka daje nam tylko jedna mozliwosc: glosic zwyciestwo naszego wroga."
Zobacz serwisy INTERIA.PL